Niebo podane na talerzu czyli jak TaTRadycja podpiła nasze serce<3

W Bukowinie Tatrzańskiej spędziliśmy wspaniały tydzień. Rano po śniadaniu pakowaliśmy się do samochodu i jechaliśmy poznawać nowe zakątki gór. Wieczorem zmęczeni ale szczęśliwi wracaliśmy do hotelu. To właśnie wieczorami jedliśmy główne posiłki. Z siedmiu dni pobytu cztery dni jedliśmy w hotelowej restauracji. O hotelu, w którym spędziliśmy wspaniały czas możecie poczytać tutaj;-)

Przed każdym posiłkiem otrzymywaliśmy amuse-bouche w postaci ciepłych kawałków pysznego chleba oraz masła z solą;-) mega pyszne i pięknie podane;-)

Przystawki, które posmakował Maciek:

Pierogi ruskie (14 zł), oczywiście ciasto rozpływało się w ustach, według mojego męża bardzo dobrze zagrało to z kremem z białej cebuli i pudrem z pietruszki.

Na Kaszubach lubią jeść tatar więc Maciek zamówił tatar z polskiej polędwicy (32 zł) w pierwszy dzień, stwierdził, że w domu też musi spróbować dodać do tego kaszę i gorczycę bo to połączenie jest inne niż te znane tutaj.

Z zup wypróbowaliśmy:

Kwaśnica (14 zł) to tradycyjna góralska zupa na bazie kapusty kiszonej i soku z kapusty kiszonej. Jako, że byliśmy w górach to wysoko postawiłam poprzeczkę dla tej zupy i nie zwiodłam się, ponieważ jej smak pamiętam do teraz.

W niedzielę mieliśmy przyjemność posmakować rosołu (12 zł) jest to jedna z ulubionych zup Laury. Nie lubię gdy restauracja reklamuje swoje dania pod szyldem domowe jedzenie czy jedzenie jak u mamy, gdybym miała ochotę na domowe jedzenie to bym sama je zrobiła;-) w restauracji chcę spróbować nowych smaków, czy znanych mi dań ale w ciekawym wydaniu. Jednak tutaj rosół jak u babci pasuje idealnie, perfekcyjnie doprawiony, słodki od pysznych warzyw z makaronem ugotowanym al-dente.

Krem szczawiowy (14 zł) – tradycyjna polska wersja tej zupy podawana jest z jajkiem, natomiast w TaTRadycji otrzymamy ją z pieczonym boczkiem oraz z żółtkiem, połączenie to zasmakowało naszej Laurze.

Chłodnik z truskawek (12 zł) – nie lubię chłodników i nigdy ich nie zamawiam, na szczęście podczas pobytu postanowiłam dać szansę tej wersji zupy. To był strzał w dziesiątkę! Od tej pory kocham chłodniki o ile będą tak idealnie zrobione, smak słodkich truskawek, połączony z kwaśnym rabarbarem oraz chrupiącym selerem naciowym wręcz uderzył w moje podniebienie 😉

Z trzech dostępnych sałat mogliśmy posmakować tylko sałaty rzymskiej (26 zł) podanej z oscypkiem, polędwiczką z kurczaka oraz majonezem domowym. Była mega dobra. Sałaty zamawiam rzadko ze względu na małą ilość dodatków a przeogromną ilość sałaty na szczęście tutaj wszystko było zrównoważone i mega smaczne;-)

Dania główne:

Jesiotr z Jurgowa (61 zł) pozycja w menu jako szczególna rekomendacja Szefa Kuchni, wspaniałe połączenie smaków na talerzu. Ryba, która rozpływa się w ustach do tego puree z kalafiora oraz warzywa;-)

Moje must eat w tej restauracji to Filet z łososia (48 zł), Maciek często zamawia łososia gdy jemy na mieście i TaTRadycja jest drugą restauracją, w której smakuje mi łosoś. Moim zdaniem ta ryba jest wymagająca jeśli chodzi o przyprawy oraz dodatki i tutaj puree ze szparagów, piana cytrusowa i sos na bazie Martini, połączone z gąbką pietruszkową sprawiły, że było to  niebo na talerzu.

Kaczka (41 zł) to kolejne danie lubiane przez Maćka, ja osobiście nie lubię tego mięsa. Kaczka podana była z pszenicą, puree z marchwi, polentą szpinakową oraz sosem z marakui. Mięso kaczki było kruche, dobrze doprawione.

Idealnie przygotowana polędwiczka wieprzowa (38 zł) z sałatką z bobu oraz bukietem warzyw a do tego idealnie zrobiony sos z czerwonego wina to kolejne wspaniałe danie w karcie;-)

Z czym kojarzą Wam się kulinarne góry? Mi z oscypkiem, w TaTRadycji możemy skosztować papardelle z polędwicą wołową (34 zł), szparagami, sosem z czerwonego wina i suszonym oscypkiem. Ciekawe danie;-)

Mój ulubiony moment desery:

Tarta cytrynowa (14 zł) to orzeźwiający deser z dodatkiem owoców.

Jeśli macie ochotę na coś słodszego to spróbujcie fondat czekoladowy (18 zł), słodycz przełamuje tutaj gąbka waniliowa oraz lody klonowe, które próbowałam pierwszy raz w życiu;-)

Nie mniej moim zdaniem najlepszy deser to mus pistacjowy z watą cukrową (18 zł), mega pyszne i mega słodkie;-)

Desery w połączeniu z pysznymi kawami, regionalnym piwem bądź drinkami bezalkoholowymi powodowały odprężenie po aktywnym dniu.

Nasza Laura mogła pobawić się w końciku dla dzieci;-)

TaTRadycja może konkurować z najlepszymi restauracjami. Tradycyjne dania w nowoczesnym podaniu. Każdy obiad to uczta nie tylko dla podniebienia ale także dla oka. Każde danie podane było perfekcyjnie, gdy podawano nam talerz kelner zawsze mówił co na nim dostajemy. Obsługa troszczyła się o to abyśmy czuli się komfortowo.

No i ten widok z okna;-) dla niego samego warto zajrzeć do tej restauracji ale ostrzegamy gdy coś tam posmakujecie na pewno będziecie wracać do TaTRadycji;-)

 

Dodaj komentarz