Słowacja druga strona Tatr;-)

Szykując się do wyjazdu do Bukowiny Tatrzańskiej od razu wiedziałam, że chcę chociaż raz pojechać na Słowację;-) wyszło, że spędziliśmy tam dwa cudowne dni i już wiem, że następnym razem gdy będę w okolicach naszego południowego sąsiada to na pewno wykupię nam nocleg także tam;-)

Pierwotnie mieliśmy w planach wjechać na najwyższy punkt widokowy w Tatrach – Łomnicki Szczyt. Jest to drugi pod względem wysokości szczyt w Tatrach (2 634 m. n. p. m.), co ciekawe do ok. roku 1860 był uważany za najwyższy ale po dokonaniu dokładniejszych pomiarów ustąpił miejsca Gerlachowi  (2 655 m. n. p. m.). Aby dotrzeć na punkt widokowy, najlepiej zaparkować samochód tuż przy kasach w miejscowości Tatrzańska Łomnica, parking jest bezpłatny.

Do punktu widokowego prowadzą trzy kolejki linowe (pierwszy etap w obie strony 19 euro; do góry 16 euro atylko w dół 14 euro, drugi etap 27 euro i ostatni 9 euro).

Na szczęście przed udaniem się do kas sprawdzaliśmy czy damy radę część trasy podejść z Laurą. Zanim jednak zdecydowaliśmy czy kupujemy cały pakiet biletów czy tylko część zauważyliśmy, że mgła opada coraz niżej. Jak zwróciliśmy na to uwagę to w przeciągu 5-10 minut z normalnej przejrzystości nie mogliśmy już w ogóle zobaczyć nawet podnóża góry… Wyobrażacie sobie jaka byłabym zła gdybym wydała 500 zł na bilety a na samym szczycie jedyne co bym zobaczyła to mgła? Zmieniliśmy nasze plany i zaczęliśmy szukać innego fajnego miejsca gdzie byśmy mogli spędzić czas.

Postanowiliśmy pojechać do oddalonej o 23 km miejscowości Szczyrbskie Jezioro (Štrbské Pleso) jak sama nazwa wskazuje znajduje się tam malownicze jezioro (o tej samej nazwie).  Zaparkowaliśmy samochód na płatnym parkingu. Po drodze do jeziora mijaliśmy restauracje, hotel, punkty z pamiątkami i wiele wiele turystów (a pogoda była deszczowa). Piękne jezioro u podnóża Tatr Wysokich, wokół którego prowadziła malownicza trasa. Po drodze mogliśmy poczytać na temat roślinności czy zwierząt, które żyją na terenie Tatr. Widoki były obłędne, niestety przez mgłę nie widzieliśmy szczytów gór. Dlatego tez wiem, że pojedziemy tam na wakacje, szczególnie, że od razu na brzegu jeziora jest hotel z pięknym widokiem więc już wybrałam miejsce;-)

Później chcieliśmy pójść na punkt widokowy Tomášovský výhľad, jak już wspomniałam wcześniej zapomniałam moich map z trasami, parkingami itp. Więc wpisaliśmy miejsce w Mapy Google i zostaliśmy poprowadzeni do najbliższego punktu, z którego mogliśmy się przejść na ten punkt widokowy. Po dojechaniu na miejsce (Spišské Tomášovce około 50 km dalej od jeziora) stwierdziliśmy, że nie odważymy się tam zostawić samochodu na kilka godzin więc pojechaliśmy do miejscowości obok (Letanovce), dojechaliśmy do lasu, przy którym był przydrożny parking, stało tam kilka samochodów i autokar więc stwierdziliśmy, że jest tu względnie bezpiecznie.

Szliśmy piękną drogą w lesie, zaskoczyło mnie, że po jakimś czasie były tam domki letniskowe i co ciekawe mały sklepik! Sklepik położony przy rzece, otoczony górami. Akurat było tam pełno turystów, którzy już wracali ze szlaku. Spytaliśmy właściciela baru czy jeszcze możemy iść czy jednak już jest za późno (była godzina 13), Pan stwierdził, że z dzieckiem jest za późno aby pójść na szlak. Przeszliśmy się kawałek dalej i zawróciliśmy. Jeśli chcielibyście dojść kiedyś do Tomášovský výhľad lub innego punktu w tamtym okolicach polecamy albo to miejsce, w którym ostatecznie zaparkowaliśmy albo nasz pierwotny typ (gdybym miała mapy;-) miejscowość Hrabušice.

Może nie był to idealny dzień jeśli chodzi o zwiedzanie, nie zobaczyliśmy tego co zaplanowałam, trochę pobłądziliśmy ale za to zobaczyliśmy miejsca, których wcześniej nie wygooglowałam i było pewne zaskoczenie;-)

 

Dodaj komentarz