Zamek w Niedzicy coś dla miłośników historii

Zamek w Niedzicy odwiedziliśmy po spływie Dunajcem, o którym przeczytacie TUTAJ:-). Historia zamku sięga 1320 roku, mniej więcej w tamtym czasie zaczęła się jego budowa. Wiemy, że w 1330 roku był ujęty już w testamencie więc musiał już istnieć, zapisany jako własność rodu Jana i Rykolfa panów na Brzozowicy. Od 1963 roku zamek udostępniony jest dla turystów.

Parking znajduje się przy zamku lub możemy zaparkować wcześniej i wtedy pod górę możemy się przejść, wszystkie opcje są płatne. Jest kilka punktów gastronomicznych oraz budki z pamiątkami.

Zwiedzanie Zamku i Wozowni w cenie jednego biletu (biletu normalny 14 zł, ulgowy 12 zł). Spichlerz dodatkowo płatny 4 zł. Chcieliśmy płynąć jeszcze statkiem na drugi brzeg do ruin zamku w Czorsztynie niestety nasza Laura była tak zmęczona, że nie było sensu na siłę zwiedzać kolejnych atrakcji. Nie doszliśmy nawet do Wozowni;-( ale jest to już chyba tysięczny powód aby tam wrócić;-)

Na temat zamku krąży wiele legend;-). Najbardziej znana legenda to opowieść o Skarbie Inków. Legenda opowiada historię Sebastiana Berzewiczy, który w XVIII w. dotarł do Peru w Ameryce Środkowej ówczesnej hiszpańskiej kolonii i po jakimś czasie ożenił się z córką wodza inkaskiego. Po wybuchu powstania przeciwko hiszpańskim najeźdźcom, Sebastian zdecydował się na wyjazd ze swoją córką i jej mężem do Włoch. W roku 1797 na świat przychodzi wnuk Sebastiana, Antonio. Mąż Uminy, który miał zostać przywódcą Inków, zabrał ze sobą część skarbu, niestety został zamordowany przez hiszpańskich szpiegów. Wobec tego Berzewiczy postanowił uciec z rodziną  na Węgry (do których kiedyś zamek w Niedzicy należał). Umina została zamordowana przez przekupioną służbę, zatrutą strzałą, została pochowana pod kaplicą zamkową. Sebastian podpisał akt adopcyjny z Wacławem Benesz-Berzewiczym, w którym Wacław zobowiązuje się do opieki nad małym Antoniem Tupac Amaru. Wiemy, że stało się to 21 czerwca 1797 roku w obecności Rady Emisariuszy Inków. Sebastian wkrótce umiera w klasztorze Augustianów w Krakowie. Ponoć w akcie adopcyjnym został także zapisany testament Inków, z dokładnymi miejscami ukrycia ich skarbów. Andrzej Benesz prawnuk Wacława, 31 lipca 1946 roku wydobył ołowianą zalutowaną tubę schowaną pod kamiennym progiem bramy zamku górnego. Ów quipo (kipo) – pęk rzemieni miał wskazywać trzy miejsca oprócz zamku niedzickiego, miało być jezioro Titicaca i zatoka Vigo. Niestety Andrzej Benesz zginął w wypadku samochodowym a dalsze losy tuby nie są znane.

Weszliśmy na dziedziniec zamku, niestety jego dolna część nie jest udostępniona dla turystów więc od razu przechodzimy do zamku średniego, tam zobaczyć możemy dwie komnaty urządzone zgodnie z epoką ostatnich właścicieli. Przechodzimy na plac, na którym jest studnia, z którą związana jest legenda o Kłótliwym małżeństwie. Dalej mogliśmy zobaczyć wystawę ikonografii Matki Boskiej. Zobaczyliśmy też lochy z salą do tortur czy miejsce, w którym spędzali czas rycerze. Sam zamek nie jest może najciekawszy z tych, które miałam okazję zwiedzać nie mniej warto będąc w okolicy zwiedzić go. Z tarasów rozlega się piękny widok na jezioro Czorsztyńskie i zaporę.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz