Vida Dominicana, czyli jak żyje się w Dominikanie;-)

Dominikanę każdy kojarzy z rajem na Ziemi. Urodzajna gleba, wieczne słońce, wspaniałe widoki. My chcieliśmy poznać jak wygląda życie codzienne mieszkańców.

Wycieczkę rozpoczęliśmy od manufaktury cygar. Pierw zostaliśmy zaproszeni do pomieszczenia, w którym trzech Panów wykonuje cygara. Mogliśmy z bliska zobaczyć, jak to wygląda, a nawet samemu przygotować takie cygaro! Męska część była zawiedziona, ponieważ krążą legendy o tym, że najlepsze cygara kręci się na udach pięknych Pań a tu jednak rzeczywistość okazała się nieco inna;-)

Koło manufaktury cygar jest wioska warto mieć słodycze, zabawkę czy ubranie i podarować to dzieciom, które mieszkają w tej okolicy.

Spędziliśmy czas na ranczo, na którym zobaczyliśmy jak żyją bardziej zamożni Dominikanie. Okazuje się, że pralka, to u nich luksus! Na rancho mieliśmy możliwość przyjrzenia się rosnącym w naturalnym środowisku warzywom i owocom. Pracownicy poczęstowali nas owocami oraz kakaem, które mogliśmy tam kupić.

Atrakcją, budzącą skrajne emocje był pokaz walki kogutów. Oczywiście był to pokaz, natomiast na prawdziwych zawodach koguty mają zakładane ostrza i walczą aż do śmierci jednego z kogutów. Na wycieczce mieliśmy okazję zobaczyć colmado, czyli prawdziwą arenę walk. Colmado znajduje się właściwie w każdym miasteczku dominikańskim. Do niedawna kobiety miały zakaz wstępu do tych miejsc. Mężczyźni potrafią całą swoją pensję przegrać na takich zawodach.

Na tą wycieczkę warto zabrać słodycze, zabawki, art. szkolne, ponieważ jednym z punktów programu wycieczki jest przedszkole. Jest to płatne przedszkole więc chodzą tam dzieci, których np. dwójka rodziców pracuje. Właścicielka, a jednocześnie nauczycielka po śmierci męża sprzedała ziemię i wybudowała to przedszkole, wcześniej dzieci uczyły się na dworze, a nad sobą miały tylko blaszany daszek.

Udaliśmy się do miasteczka Higuey, tam zwiedziliśmy najważniejsze miejsce święte dla Dominikańczyków, Bazylikę pod wezwaniem Matki Bożej z Altagracia. Dominikańczycy wierzą, że w tym miejscu Matka Boska wysłucha ich próśb.

W Higuey mieliśmy okazję zrobić zakupy na lokalnym targu, kupiliśmy np. susz do mamajuany i kilka przypraw. Jeśli ktoś spodziewa się kolorowego targu z National Geographic, to może się rozczarować. Ten targ, to był jeden wielki misz masz. Obok siebie stało surowe mięso, ryby, po których chodziły muchy, ubrania, warzywa, owoce a spaliny motocykli tylko dodawały aromatu do tej całej mieszaniny zapachów. Nie mniej był to jeden z ciekawszych punktów wycieczki.

Dominikańczycy nie przywiązują zbytnio uwagi do tego jak mieszkają. W małych domach zazwyczaj żyją 3 lub 4 pokolenia, więc o intymności mogą zapomnieć. Z tego powodu bardzo popularne stały się „Domy Miłości”, czyli pokoje z garażem, które wykupuje się na godziny. Większość samochodów ma wszystkie szyby przyciemniane, samochód wjeżdża do garażu, brama się zamyka i stamtąd przechodzi się do pokoju. My zobaczyliśmy akurat miejsce o średnim standardzie…

Karaiby to także piraci, a najbardziej znany pirat tamtych wód to Francis Drake, który był na usługach królowej Anglii Elżbiety I. Drake był postrachem Karaibów. Mieliśmy okazję płynąć rzeką Rio Yuma. Dopłynęliśmy do jaskini, która teraz jest zasypana ale krążą legendy o tym, że to właśnie tam Drake schował wszystkie swoje pirackie skarby;-)

Na końcu naszej wycieczki zjedliśmy obiad w bardzo urokliwym miejscu. Posmakowaliśmy tradycyjnej zupy Dominikańskiej Sancocho, coś w stylu naszego gulaszu.

Pomimo tego, że jak każdy naród, tak i Dominikańczycy mają swoje problemy, związane z polityką państwa, korupstwem i biedą jest to jeden z najszczęśniejszych krajów na świecie. Oni cieszą się życiem, a my powinniśmy brać z nich przykład;-)

Wycieczkę rozpoczęliśmy o 7.20, do hotelu wróciliśmy przed 18.00. Łącznie w autokarze spędziliśmy około 5 godzin, natomiast w łódce, na rzece Rio Yuma, spędziliśmy 20 minut.


Dodaj komentarz