Osada Słowiańska w Sławutowie – ciekawa nauka historii

Zdecydowanie należę do osób, które wolą uczyć się historii, geografii itp. spraw dzięki praktyce a nie tylko książkom;-) ciekawość świata i zamiłowanie do nauki już od najmłodszych lat próbujemy wszczepić w Laurę;-)

Od jakiegoś czasu chcieliśmy wybrać się do Osady Słowiańskiej w Sławutowie (około 12 km od Pucka). Ceny biletów to 15/10 zł w cenie mamy zwiedzanie z przewodnikiem.

Do osady weszliśmy przez dwie drewniane bramy, w centrum znajduje się 8 chat, poza osadą jest miejsce przedstawiające kult religijny, bar i zwierzęta.

Pani przy kasie poinformowała nas, iż zaczynamy zwiedzanie z przewodnikiem na tym etapie, na którym jest już grupa 😉 Trafiliśmy mniej więcej na połowę oprowadzania, gdy doszliśmy do końca wycieczki, poinformowano nas, że dźwięk rogu oznajmi, iż oprowadzanie zacznie się od nowa;-)

W każdym z domów dowiadywaliśmy się czegoś innego odnośnie życia z przełomu IX – X w. Poznaliśmy wierzenia religijne naszych przodków np. kult Marzanny po dziś dzień jest zachowany w szkołach ;-).

Dowiedzieliśmy się czym głównie żywili się nasi przodkowie, jak pozyskiwali mąkę, na początku było to ciężkie zajęcie, ponieważ trzeba było ziarna pocierać między kamieniami, później wymyślono maszyny, które znacznie ułatwiły pracę.

Dzięki rekonstrukcji mogliśmy zobaczyć jak wyglądała średniowieczna chata.

Dowiedzieliśmy się jak kiedyś wyglądało wyrabianie glinianych naczyń, już w tamtych czasach ludzie cenili sobie piękno i dobre wykonanie. Lepiej wykonane naczynia były znakowane aby mieszkańcy innych krajów chcieli wymieniać się na inne produkty i wracali do osoby, która według nich zrobiła dobre gatunkowo naczynie;-)

Poznaliśmy metody łowienia ryb, pomysłowość naszych przodków była przeogromna;-)

Ciekawym momentem dla Pań było poznanie technik wykonywania ubrań, dowiedzieliśmy się jak pozyskiwano barwnik do ubrań. Oczywiście jednym z najdroższych i bardziej cenionych kolorów była purpura i co nas zdziwiło biel;-)

Jednym z ciekawszych elementów było poznanie metod leczenia, większość roślin, które uważamy za chwasty to tak naprawdę zioła, które kiedyś stosowano do wyleczenia różnych dolegliwości.

Panowie zafascynowani byli narzędziami z tego okresu (już w średniowieczu były wiertarki!) oraz bronią.

Po poznaniu wszystkich tajemnic osady średniowiecznej, mogliśmy za dodatkową opłatą (6zł/os) wziąć udział w warsztatach. Do wyboru były: garncarstwo, tkactwo, filcowanie, zdobnictwo w skórze, bursztynnictwo, czy pieczenie podpłomyków. Wybraliśmy to ostatnie. Podpłomyki to coś w rodzaju naszej tortilli, ciasto wykonane z mąki żytniej, pszennej oraz razowej z dodatkiem wody.

Nas bardzo zaskoczyło to z jaką pasją przewodnicy opowiadali o poszczególnych elementach życia w takiej osadzie. Łącznie było 4 przewodników i po każdym etapie wycieczki zmieniali się;-) Przewodnicy opowiadając, nawiązywali do dzisiejszych czasów, do czasów starożytnych aby lepiej nam coś zwizualizować;-) gdy padały trudniejsze słowa, wyjaśniali dzieciom o co chodzi;-) Gdyby wszędzie byli tacy przewodnicy z pasją do tego co robią i o czym mówią byłoby cudownie;-)

Samo zwiedzanie zajmuje ponad godzinę.

Postanowiliśmy tam coś zjeść. Moje zdziwienie było tym większe, że jedzenie było naprawdę dobre!

Naprawdę polecamy to miejsce;-) po drodze nad morze warto wybrać się na tak wciągającą lekcję historii 😉




Dodaj komentarz