Coś się kończy, coś się zaczyna – nowy film w kinach

Tęskniłam za kinem i to bardziej niż myślałam, że mogę tęsknić 😉 W końcu kina otwierają swoje sale dla widzów, oczywiście są różne obostrzenia jak np. co drugie miejsce nie może być zajęte 😛

Wiele kin powtarza filmy, które już można obejrzeć on-line lub w TV np. Narodziny Gwiazdy, czy Dżentelmeni. Oprócz tego nieśmiało, pojawiają się nowe filmy, chociaż nie są to jeszcze filmy, które mają szansę stać się kolejnym hitem kinowym.

Coś się kończy, coś się zaczyna [2019 r.]

To nowy film na mapie kina. Główne role grają: Shailene Woodley (Daphne), Sebastian Stan (Frank) oraz znany z roli Greya – Jamie Doran (Jack).

Film opowiada historię kobiety, która zwolniła się z pracy oraz zerwała ze swoim chłopkiem (którego uważała za miłość swojego życia). W trakcie filmu pokazane są urywki z życia głównej bohaterki, niby mamy jasny przekaz, czemu Daphne postąpiła tak, a nie inaczej, a zarazem nie wiemy co dokładnie się stało. Na imprezie poznała dwóch facetów, którzy jak później się okazało byli przyjaciółmi, co nie powstrzymało głównej bohaterki przed byciem raz z jednym, raz z drugim. W końcu okazało się, że Daphne jest w ciąży, ale nie wie, który z Panów jest ojcem. Film kończy się monologiem kobiety o tym, że miłość siebie i do dziecka jest najważniejsza. Widzowie nie dowiadują się kto w efekcie końcowym jest ojcem.

Aktorzy mieli improwizować swoje dialogi, aby przedstawiona historia była jeszcze bardziej realna, niestety moim zdaniem wyszło im to średnio. Film w niektórych momentach był bardzo nudny.

Oczywiście można doszukać się tutaj głębszego sensu o tym, że to my sami najpierw powinniśmy siebie zaakceptować i pokochać, aby być szczęśliwym człowiekiem.

W efekcie końcowym cały wątek romantyczny, który trwa przez cały film wydaje się zbędny.

Moim zdaniem film nie jest wart większej uwagi, chyba, że ktoś bardzo chce pójść do kina.

Dodaj komentarz