Teatr Muzyczny Gdynia – musical Hairspray

W końcu udało nam się dotrzeć do teatru 😉 byliśmy tymi szczęściarzami, którym w marcu zamknęli dzień wcześniej wrota do teatru. Zarezerwowałam bilety na październik i o mało także byśmy nie poszli na przedstawienie, ponieważ ktoś z obsady innego spektaklu miał wynik pozytywny. Jednak spektaklu nie odwołano i tak o to w ubiegły piątek ruszyliśmy wesprzeć kulturę 😉

Hairspray to musical, który premierę miał w 2002 roku, stworzony na podstawie filmu z 1988 r. Musical przenosi nas do fantastycznych, amerykańskich lat 60. Główna bohaterka to pulchna nastolatka Tracy, której marzy się występ w lokalnym programie tanecznym. Niestety w programie biorą udział osoby o posturach modelek. Nie mniej ta pełna energii dziewczyna realizuje swój plan 😉 Musical mimo, że jest lekki i ma bawić widza, w pewien sposób, łamie stereotypy. W tamtych czasach Afroamerykanie nie byli traktowani równo z białymi obywatelami, a musical ukazuje trochę idealistyczne rozwiązanie problemu. Niektórzy doszukują się także drugiego dna w tym, że matkę Tracy gra mężczyzna, chociaż warto tutaj pamiętać, że w starożytnej Grecji mężczyźni grali role kobiece 😉 niektórzy twierdzą, że jest to ukłon do początków aktorstwa. Muscial odwołuje się do dzisiejszych czasów w jednej chwili aktor zakłada maskę i wychodzi, jest też szyld “Stop mowie nienawiści” i w sumie tylko te dwa momenty mówią nam o teraźniejszości.

Akcja przedstawienia rozgrywa się w Baltimore. Ciekawym pomysłem reżysera Bernarda Szyca jest przeniesienie widzów do tego miasteczka poprzez ekranizację.

Scenografia zmieniała się co chwilę do tego te cudowne kostiumy, wprowadzały widzów w szalone lata 60. Muzyka pod batutą Dariusza Różankiewicza w połączeniu z tańcem przenosiły widzów w inne, beztroskie czasy 😉

Mimo wszystko nie zostałam fanką tego musicalu. Niektóre sceny moim zdaniem były zagrane sztywno, jakby bez pomysłu. W sumie nie trafiliśmy na pierwszoplanową obsadę przedstawienia i może gdyby było inaczej zmieniłabym zdanie. Póki co bardziej podobał mi się Notre-Dame de Paris (polecam!), czy nawet bardziej monotonny jeśli chodzi o scenografie i kostiumy Skrzypek na Dachu.

Nie mniej warto wybrać się na przedstawienie, wyrobić własną opinię 😉 Warto wspierać kulturę 😉

Dodaj komentarz