Tajemniczy ogród – ekranizacja powieści Frances Hodgson Burnett

Wczoraj wybrałam się do kina na film Tajemniczy ogród 😉 w sumie po części dlatego, że nic innego nie grają aktualnie, a także dla Colina Firtha, którego uwielbiam oglądać na ekranie 😉

Tajemniczy ogród to powieść Pani Burnett, opublikowana została w roku 1911. Do tej pory zyskała kilka ekranizacji w postaci filmów oraz seriali. Czytając opnie wiele osób widzi ogromne podobieństwo do najsłynniejszej ekranizacji z roku 1993 (wyreżyserowana przez Agnieszkę Holland).

Nie oglądałam tamtej ekranizacji więc porównywać nie będę 😉 w sumie dopóki film nie pojawił się teraz na ekranie, nie miałam styczności z tym tytułem.

O czym jest film?

Osierocona dziewczynka Mary (Dixie Egerickx), musi zamieszkać ze swoim wujkiem (Colin Firth) w ogromnej posiadłości. Nikt nią za bardzo się nie przejmuje. Więc Mary postanawia odkryć zakamarki domu. W między czasie zaprzyjaźnia się z niepełnosprawnym synem wujka. Poznaje największą tajemnicę posiadłości, czyli tajemniczy ogród, który dzięki dziewczynce i jej radości ożywa 😉

Film ukazuje jak dorośli często swoje problemy przekładają na dzieci, jak tym małym, szczęśliwym skarbom łatwo odebrać radość życia, a co za tym idzie dzieciństwo. Mimo wszystko historia jest idealistyczna, dobro zwycięża wszystko 😉

Film wyreżyserował Mark Munden. Wizualnie jest to przepięknie zrobiony film, zaczarowany ogród jest cudowny <3 Koleżanka, która oglądała film z 1993 r. stwierdziła, że pierwsza wersja jest lepsza. Ja na pewno nadrobię zaległości i na stories, na naszym instagramie podzielę się moimi przemyśleniami 😉

Film jak na brytyjskiego ducha przystało nieco dystansuje widza. Jest wręcz chłodny w odbiorze. Colin Firth zdecydowanie rewelacyjnie odegrał swoją rolę. Jeżeli bardzo chcecie wybrać się do kina to polecam ten film 😉 zresztą jeśli chodzi o premiery kinowe to póki co szalu nie ma 😛

Zdjęcia z google

2 myśli na temat “Tajemniczy ogród – ekranizacja powieści Frances Hodgson Burnett

  1. Serio ten film Ci się podobał? Dla mnie to była porażka, jesli chodzi o realia. Ciemnoskórzy Dick i Martha??? Colin leżący w żelaznym łóżku w brudnym podkoszulku na ramiączkach? Goła podłoga z nieheblowanych desek? Archibald Craven jako wrzeszczący, okrutny despota? Przydomowy ogród wśród wrzosowisk wielkości tropikalnej dżungli i pełen egzotycznych roślin? Zaniedbany pies zamiast cudownego ogrodnika Bena?
    Do tego jakieś zjawy i duchy.
    Ktoś chciał pokonać genialną ekranizację Agnieszki Holland z cudowną muzyką Zbigniewa Preisnera i wspaniałymi kreacjami aktorskimi (Maggie Smith jako pani Medlock wymiata!) Wyszło kiepsko.

    1. Tak podobał mi się. W wpisie napisałam, że nie oglądałam pierwszej wersji – moja koleżanka tak i tą nie była zachwycona. Nie był to rewelacyjny film, ale najgorszy też nie był ;-).
      A co myślisz o nowej wersji Małych Kobietek? Też wolisz starszą wersję?

Dodaj komentarz