Giżycko – jedna z ważniejszych miejscowości na Mazurach

Giżycko, chyba zaraz po Mikołajkach i Mrągowie jest najbardziej rozpoznawalną miejscowością mazurskich rejonów. Nie wiem, czy jeszcze pojadę na Mazury. Jeśli ktoś oglądał nasze stories, czy śledzi konto na IG TUTAJ;-) to wie, że nie zostaliśmy fanami krainy tysiąca jezior.

Chociaż zaskoczyły mnie liczne muzea, totalnie nie kojarzyłam tego rejonu, jako miejsca, gdzie można spędzić czas w muzeum. Czuję niedosyt z tego powodu i chyba to będzie największa motywacja aby wrócić i dać szansę jeszcze raz Mazurom.

Giżycko

Dzisiaj kilka słów na temat Giżycka. Do tej miejscowości mieliśmy najbliżej, więc byliśmy tam kilka razy 😉 Giżycko położone jest między dwoma jeziorami – Niegocin i Kisajno. To pierwsze jest 3 pod względem wielkości jeziorem Polsce. Samo Giżycko uznawane jest za stolicę polskiego żeglarstwa.

Ogólne wrażenia

Ładna miejscowość, zrobiona pod turystów. Plaża, sklepiki, promenada, most łączący miejską część z jeziorem ;-). Jest co robić i co zwiedzać.

Koło giżyckiego mola są dwa parkingi ten od strony jeziora kosztuje 4 zł za godzinę, natomiast ten po drugiej stronie drogi coś koło 2 zł ;-).

Na promenadzie jest stoisko z książkami, starymi krzyżówkami itp. Polecam je wszystkim molom książkowym! Wraz z moimi siostrami powiększyłyśmy swoje biblioteczki o około 30 nowych książek. Większość była po 1, 5,10 zł (nowsze tytuły 18-25 zł).

Rejs Statkiem

Mimo, że pogoda nas nie rozpieszczała i przez cały pobyt nie pływałam w jeziorze, to będąc na Mazurach trzeba chociaż w minimalnym stopniu korzystać z atrakcji wodnych. Tak więc postanowiliśmy wykupić rejs statkiem. Postawiliśmy na krótki rejs wokół Wyspy Miłości z Żeglugą Mazurską. Rejs trwał godzinę i dwadzieścia minut, kosztował 30/20 zł od osoby.

Ceny rejsów zależą od tego jaki i dokąd ma być rejs ;-). My zdecydowaliśmy się na krótki, ponieważ nie jesteśmy fanami takiego spędzania czasu. Laura była zachwycona, my stwierdziliśmy, że lepiej byłoby wypożyczyć motorówkę bez uprawnień i na własną rękę popływać.

W trakcie rejsu część turystów usłyszała historię wyjaśniającą skąd wzięła się nazwa Wyspa Miłości. My siedzieliśmy na końcu tramwaju wodnego i nie słyszeliśmy nic. Ale nadrobiłam tę informację w Internecie. Historia sięga roku 1812/1813, kiedy to dwóch Francuzów, wracających z wojny strasznym pechem znalazło się na tej wyspie. Zobaczyła ich miejscowa dziewczyna i im pomagała, zastanawiając się którego z nich kocha. Jednego dnia Francuzi, łódką, którą przypłynęła dziewczyna przeprawili się na drugi brzeg i podreptali do Francji. Zostawiając Anortę, która doczekała się bliźniąt. Ot taka Wsypa Miłości, przez innych nazywana Wyspą Francuską.

Twierdza Boyen Giżycko

Twierdza Boyen powstała w latach 1843-1855 jako strategiczny punkt pomiędzy jeziorami. Kształtem przypomina gwiazdę. Została wybudowana na mocy rozkazu króla Fryderyka Wilhelma IV. W środku twierdza miała pomieścić 3000 żołnierzy. Po I wojnie światowej zmieniono przeznaczenie twierdzy na szpital. Podczas II wojny światowej miejsce to pełniło funkcję zbornych wojsk niemieckich. Od 1945 roku twierdza Boyen jest własnością naszego kraju. W latach 50. podjęto najgorszą z możliwych decyzji i umieszczono w środku kilka punktów spożywczych, przez co powstały budynki niepasujące do reszty. Wiele obiektów zostało zniszczonych oraz przekształconych. Od lat 90. twierdza jest dostępna dla turystów jako miejsce historyczne. Samo miejsce wydaje się bardzo ciekawe i gdyby ktoś zaczął w nie inwestować… Póki co jest bardzo zniszczone, nie licząc kilku miejsc, w których możemy zobaczyć wystawę lub wejść do bunkru. Reszta to ruiny. Szkoda… Miejsce zdecydowanie ma potencjał. Nawet gdyby wpuścić tam trochę życia w postaci restauracji, piekarni (jest stary budynek po piekarni), gdyby ktoś miał na to pomysł tak samo jak na Fort 8 w Warszawie (TUTAJ;-) wpis), to myślę, że to miejsce tętniło by życiem towarzyskim i naukowym.

Bilet kosztuje 15/10 zł. Czas na spacer i zobaczenie tego, co jeszcze można zobaczyć około 2 h. Parking jest darmowy.

Spacer po Giżycku

Do Twierdzy Boyen poszliśmy na pieszo (samochód zostawiliśmy przy porcie). Uważam, że to był udany spacer, uliczkami Giżycka. Do tego zobaczyliśmy stary zamek, który aktualnie pełni funkcję hotelu. Przeszliśmy się wzdłuż rzeki, Laura zachwycała się kaczuszkami 😉 Nawet przez przypadek zobaczyliśmy jedną z atrakcji Giżycka, czyli most obrotowy. Jak się okazało jest to jedna z flagowych atrakcji tego miasta jak i samych Mazur. Historia tej atrakcji sięga roku 1860, aby połączyć Twierdzę Boyn z miastem.

Co wyróżnia ten most?

Przede wszystkim jest zwodzony w bok, a nie w górę. Waży ponad 100 ton, a dzięki konstrukcji przesuwa go jeden człowiek! W 1960-1970 roku most wyposażono w napęd, który powodował zniszczenia nabrzeża, więc postawiono inny most, ale to nie spodobało się mieszkańcom. Od 1993 roku przywrócono stan pierwotny mostu. Co ciekawe jest to jedyny tego typu most w Europie. W Niemczech jest jeden podobny most, ale nie jest otwierany manualnie.

Tawerna Marina Giżycko

Jedna z dwóch restauracji, które odwiedziliśmy w Giżycku.

Tawerna zlokalizowana jest przy porcie, a więc ma przepiękny widok! Jeden z największych plusów.

Byliśmy akurat w porze obiadowej, więc oczekiwanie na dania się przedłużyło, ale nam to nie specjalnie przeszkadza ;-). Obsługa przemiła, uwijała się ze swoją robotą, a naprawdę ludzi było pełno.

Dania, które zamówiliśmy to zupy: rosół, flaki i pomidorowa. Zupki były przepyszne.

Na główne dla mnie pierogi, reszta zamówiła ryby, moje siostry zamówiły danie dla dzieci – panierowane kawałki kurczaka, frytki i surówka. No i tutaj się zaczęło. Dania były średnie, bardziej jak z jadłodajni, od której za dużo się nie oczekuje. Po pierwsze surówka – serio kilka ogórków i na to śmietana… to ma być surówka? I to dla dziecka? Powodzenia…
Moje pierogi były średnie. Zamówiłam z kurkami, niestety to było nijakie. Zero smaku i takiego wow, ale to jest dobre.
Niestety ryby po prostu były niedoprawione.

Ogólnie wybrałam tę restaurację ze względu na opinie i jestem zaskoczona, że tak źle trafiliśmy. Może akurat mieliśmy pecha, ale fakt jest faktem i nie licząc zup nic nam tam nie smakowało.

Dodaj komentarz