Mikołajki – nasza niezbyt udana randka na Mazurach

Ostatnio pisałam o romantycznej stronie Mazur :D, trochę sarkastycznie na temat Wyspy Miłości w Giżycku TUTAJ;-) wpis. Dzisiaj o tym jak dzięki rodzinnemu wypadowi, nam udało się mieć kilka romantycznych chwil 😉

Mikołajki

Mikołajki zlokalizowane są między jeziorem Mikołajskim oraz jeziorem Tałty. Pojechaliśmy tam na kolację i spacer. Piękna, typowo turystyczna mieścina 😉 Oczywiście sercem tej miejscowości jest promenada wraz z wszystkimi sklepikami, restauracjami oraz kawiarniami ;-).

Gdybym była kiedyś jeszcze raz w tych okolicach to na pewno bym wynajęła tutaj motorówkę bez patentu (ceny od 180 zł/h wzwyż).

Restauracja Na Wodzie

Ta restauracja to był nasz główny punkt wypadu do Mikołajek. Przede wszystkim kilka wskazówek. Nam google pokazało, że jesteśmy na miejscu, jak byliśmy na moście. Na mapie widać, że kawałek dalej jest niepozorna uliczka, prowadząca na parking koło restauracji. My zaparkowaliśmy kawałek dalej na parkingu płatnym.

Zdziwiła nas mała ilość osób, szczególnie po tym jak pojechaliśmy na promenadę i tam Mikołajki tętniły życiem, a do niektórych knajp były kolejki. Chociaż myślę, że gdyby ta restauracja swoją lokalizację miała na wodzie przy promenadzie to tutaj byłby największe kolejki.

Z restauracji rozprzestrzenia się widok na jezioro Tałty i płynące jachty oraz stateczki 😉 Ogromny plus za widok i pomysł. Restauracja jest bardzo klimatycznie urządzona, ja zakochałam się w stołach! 😉

Nasze odczucia

Menu bazuje na rybach, które według informacji pochodzą z połowów Gospodarstwa Rybnego.

My tym razem pokusiliśmy się na zupę rybną oraz krem z zielonych warzyw. Obie zupy były smaczne.

Na drugie ja wzięłam faszerowaną pierś z kurczaka (kurczak był lekko niedopieczony). Maciej zamówił hamburgera drwala.

Bardzo zwracam uwagę na obsługę w restauracji. Tutaj Pani, która nas obsługiwała była bardzo uprzejma, ale nie zdążyliśmy zjeść zupy, a już na stole obok nas leżały dania główne, które sobie czekały i stygły, a my w tym czasie szybciutko dojadaliśmy zupy. Mój kurczak był niedopieczony i nie wiem czemu tak bardzo spieszyło się kucharzowi z wydaniem dań… Restauracja była niemalże pusta, a wszystkim się spieszyło abyśmy jak najszybciej opuścili to miejsce 😛 Tak ja to odebrałam. Dlatego zdecydowaliśmy, że na kawę i deser wybierzemy się w inne miejsce.

Ogólnie nie smakowało nam jakoś szczególnie, jeśli jesteście z nami dłużej to wiecie, że raz w miesiącu staramy się z Maćkiem wyjść we dwoje. To była najsłabsza restauracja na randkę, jaką kiedykolwiek odwiedziliśmy 😛 Chociaż Mikołajki nam się spodobały i niewykluczone, że kiedyś ponownie odwiedzimy to miasto 😉

Dodaj komentarz