Browar PG4 – cudowne miejsce w Gdańsku ;-)

Miałam to miejsce na celowniku już jakiś czas i w końcu udało nam się tam zawitać ;-). Browar PG4 to stosunkowo świeży punkt na kulinarnej mapie Gdańska ;-).

Jego lokalizacja jest idealna – przy dworcu PKP 😀 więc można podjechać pociągiem i nie martwić się o powrót ;-). My i tak wybraliśmy samochód i początkowo myślałam, że będzie problem z zaparkowaniem, ale mamy szczęście i bez problemu dostaliśmy miejsce na parkingu obok. (5 zł/h – tylko monety :P).

Historia piwa w Gdańsku

Gdańsk w dawnych czasach stanowił swego rodzaju centrum produkcji browarów. Na terenie miasta już w XII w. istniało bardzo dużo browarów. Najbardziej popularnym i cenionym piwem było piwo Jopenbier. W wieku XV był rozkwit browarnictwa, najważniejsze nazwisko w tamtych czasach przypisuje się rodzinie Schröder, w następnych latach bardzo dużo piwa wytwarzali Menonici. Niestety w XVII w. wyższe klasy społeczne stwierdziły, że piwo jest dla najniższych warstw społecznych i zaprzestano kupowania jego na królewskie dwory oraz dwory bogatych osób.

Od minionego wieku piwa wróciły do łask, a teraz nie ma chyba większego miasta, w którym nie byłoby jakiegoś małego, rzemieślniczego browaru :D.

Piwo Jopenbier, czyli piwo jopejskie

Piwo jopejskie było największym specjałem Gdańska. Produkowany co najmniej od 1449 roku! Początkowo był to gęsty napój piwny doceniany w lecznictwie! Co ciekawe, sam Jan Heweliusz ważył piwo jopejskie.

Dzisiaj Browar PG4 odtworzył to zacne piwo;-). Jopenbier warzony jest w beczkach dębowych, m.in. po cherry, bourbonie oraz rumie. Piwo warzone raz do roku, ponieważ wymaga długiej fermentacji, która rozdzielana jest na trzy etapy.

Według mnie piwo konsystencją i smakiem bardziej przypomina nalewkę. Na pewno nie jest to smak dla każdego, ale każdy kto jest browarze powinien spróbować tego trunku :D.

Browar PG4

Piwo jest najstromszym trunkiem alkoholowym na świecie, pierwsze zapiski pochodzą z Mezopotamii i datowane są na 4000 r. p.n.e.! Co więcej, piwo zaraz po wodzie i herbacie jest najczęstszym napojem, który spożywa ludzkość ;-).

W Browarze PG4 najważniejszym nazwiskiem jakie powinniście kojarzyć to Braumeister Johannes Herbeg, który odpowiada za proces tworzenia piw. Kolejne ważne nazwisko to szef kuchni Krzysztof Sobierajski. Połączenie tych dwóch Panów “rozwala” kubki smakowe gości!

Dania skomponowane są w myśl foodpairing, czyli karta układana jest tak, aby dania pasowały do piw, które aktualnie są na kiju. W karcie tuż obok dań, wyszczególnione jest piwo, które idealnie pasuje do potrawy. Wcześniej spotkałam się z menu i dostosowanym do tego winem, ale piwo zdarzyło mi się pierwszy raz.

Nasze zamówienie

Zacznijmy od tego, co jest najważniejsze w browarze, czyli piwa ;-). Wraz z Emilią wzięłyśmy sobie deski piwa: jedną degustacyjną i jedną piwowara. Piwa otrzymałyśmy we wszystkich smakach, które były w karcie plus jedno spoza karty. Dla mnie na szczególne uznanie zasługuje pszeniczne klasyczne – nie jestem fanką piw, ale to było idealnie lekkie ;-), Krollinger także bardzo wyróżniał się na tle innych, ponieważ miał lekko cytrusowy posmak, ale nie taki, jak w piwach smakowych – tutaj był bardziej wyraźny. Piwo spoza karty – Rauchbier, totalnie nie mój smak, mocno wędzony aromat.

Zamówiłyśmy sobie także do posmakowania piwo jopejskie i tak, jak wyżej napisałam – piwo bardziej przypomina nalewkę. Lekko słodkie z nutą goryczy dla wyrównania.

Na początek zamówiliśmy deskę przysmaków na ciepło. Przekąski były dobre, szczególnym uznaniem cieszyła się kiełbaska :P. W sumie ta deska plus jakiś podpłomyk w zupełności by nam wystarczył, ale my postanowiliśmy zamówić dania główne :D.

Więc na stół wjechał: Burger wołowy, polędwiczka duszona w kurkach, dorsz w cieście piwnym oraz pieczone żeberka. Jeśli o mnie i o Maćka chodzi to nasze dania nam bardzo smakowały: żeberka i dorsz. Ciasto piwne było przepyszne, natomiast mięsa na żeberkach było kruche z idealnym sosem pieczeniowym. Emilia stwierdziła, że polędwica mogła być bardziej usmażona, ale to raczej kwestia gustu. Za to cała reszta była smaczna.

Bardzo fajna i urozmaicona karta menu. Myślę, że każdy, nawet ten kto nie za bardzo lubi mięso, znajdzie coś dla siebie ;-).

Obsługa mimo, że miała naprawdę bardzo dużo pracy to co jakiś czas Pan, który nas obsługiwał podchodził i pytał czy wszystko jest ok i czy czegoś potrzebujemy.

Idealne, odrestaurowane wnętrze daje niepowtarzalny klimat “z duszą” historii. Dzięki czemu naprawdę chce spędzić się tam dużo czasu;-).

Dodaj komentarz