Tygle – bistro & wine, idealne miejsce na kolację z pięknym widokiem ;-)

W minionym tygodniu spotkałam się z Anią <3. Chociaż miałyśmy inny plan i i rezerwację w innej restauracji, to mnie tam wkurzyli i stwierdziłyśmy, że chcemy zjeść gdzieś indziej ;-). Idąc wzdłuż Motławy, czytając menu poszczególnych restauracji, wybrałyśmy Tygle ;-).

Tygle – bisto & wine

Przepięknie zlokalizowana restauracja z widokiem na Motławę, zabudowania starego miasta m.in. Zieloną Bramę czy Żurawia.

Restauracja w stylu industrialnym, lekkie, piękne wnętrze z zimowym ogrodem, który w ciepłe dni jest otwarty ;-).

Restauracja czynna jest od 17.00, ale w godzinach 8.00-11.00 serwowane są śniadania.

Z jednej strony czułyśmy się dopieszczone pod względem jakości obsługiwania, ale bez tego nadętego ego, które przyświeca często takim miejscom. Tutaj mogłyśmy nawet pożartować z Panią, która nas obsługiwała, brawa za umiejętność wyczucia klientów. Obok nas siedziały lekko nadęte osoby i tam czuć było już dystans, którego odwiedzający oczekiwali.

Menu

W karcie dań znajdziemy pozycje vege, rybne oraz mięsne ;-). Uważam, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie ;-).

My z Anią postawiłyśmy na przystawki lody z foie gras oraz warzywa w chrupiącym cieście. Moja przystawka była przepyszna, połączenie warzywnych pierożków z sosem śliwkowym to idealny start w resztę pyszności ;-). Lody z foie gras nie były totalnym strzałem w 10 ;-), chociaż moim zdaniem mus z wątróbek był dobry, (Ania nie lubi wątroby więc nie potrafiła docenić jej smaku :P).

Dania główne to pappardelle z wędzonym boczkiem oraz kurczak kukurydziany ze szparagami. Przepyszny makaron z kremowym sosem, którego każdy następny widelec potęgował ochotę na kolejną porcję. Na moje danie składała się idealna pierś z kurczaka, szparagi oraz truflowe risotto. Risotto było moim zaskoczeniem, nie przepadam za takim wydaniem ryżu, ale to mi naprawdę smakowało ;-).

Na deser wybrałyśmy beze z truskawkami oraz lody ;-). Beza była zaskoczeniem, spodziewałyśmy się tradycyjnej bezy, kremu pistacjowego i kilku truskawek, natomiast Ania otrzymała odmienną wersję tego deseru – zresztą sami zobaczcie ;-). Niemniej takie wydanie było przepyszne, a smak i konsystencja bezy były zaskakująco dobre ;-). Mój deser to trzy smaki lodów cytrynowy, truskawkowy i waniliowy – pycha ;-).

Moja opinia

To zdecydowanie była udana kolacja! Piękne miejsce z idealnym widokiem. Do tego pyszne jedzenie i orzeźwiające lemoniady ;-). Idealne połączenia smaków, zaskakujące kompozycje – czego chcieć więcej? 😉

Bardzo polecam Wam to miejsce ;-).

Dodaj komentarz