Mustela – moja pielęgnacja w ciąży oraz kosmetyki dla Laury ;-)

Od początku czerwca testuję kosmetyki firmy Mustela. Co prawda już wcześniej znałam tę markę, ponieważ Laura używała ich kosmetyków, jednak teraz za sprawą See Blogers, chętnie do nich wróciłam. To właśnie na tym wydarzeniu otrzymałam produkty do przetestowania z prośbą o podzielenie się z Wami opinią ;-).

Mustela – kilka słów o marce

Marka powstała we Francji w roku 1950. Pierwszym produktem było mleczko oczyszczające dla niemowląt. Aktywne składniki, które możemy znaleźć w kosmetykach są pochodzenia naturalnego : awokado, słoneczniki, wosk pszczeli, schizandra (chińskie jagody), oliwa z oliwek oraz marakuja. Kosmetyki są naturalne, wegańskie, bez GMO i pestycydów.

Produkty dla dzieci można wybrać według: typu skóry: atopowa, sucha, normalna, bardzo wrażliwa; rodzaju produktu np. chusteczki, kąpiel, przeciwsłoneczne, przewijanie, włosy lub rodzaju pielęgnacji: np. ciemieniucha, pielęgnacja nosa i oczu, podrażniona skóra. Aktualnie dla dzieci do wyboru jest ponad produktów.

Jest także linia dla mam, w której można znaleźć produkty na rozstępy, produkty do pielęgnacji jak krem, płyn micelarny czy płyn do kąpieli, a także balsam do brodawek sutkowych (z czym szczerze wcześniej się nie spotkałam ;-).

Nasze produkty

W ciąży stosuję olejek na rozstępy, który w sumie używam na całą powierzchnię skóry, natomiast serum na rozstępy to moja pielęgnacja 2-3 razy w tygodniu, którą nakładam na brzuch, biust oraz uda ;-). Aktywnym składnikiem w tych produktach jest olejek z marakui.

Przede wszystkim te produkty świetnie nawilżają. Rozstępy, które już mam nie zniknęły oczywiście, ale są mniej widoczne (wydaje mi się że to kwestia odpowiedniego nawilżenia oraz tego, że zniknęły czerwone kreski ;-).

Dodatkowo na przemian z olejkiem stosuję multifunkcyjny balsam z 3 ekstraktów z awokado. Balsam ten nadaje się dla dzieci od pierwszego dnia życia. Lubię jego konsystencję i efekt nawilżonej skóry po użyciu. W balsamie użyto ekstraktu ze skórki, miąższu oraz pestki awokado, a więc wykorzystano 100% tego pysznego i zdrowego owocu! Ten balsam stosuję razem z Laurą ;-).

Dla Laury mam jeszcze delikatny żel do mycia ciała i włosów z awokado oraz krem do twarzy także z awokado. W przypadku wielu kosmetyków, po kilku dniach stosowania, Laura odczuwała dyskomfort i zaczynała swędzieć ją skóra. Tutaj na całe szczęście tego efektu nie ma i mogę spokojnie polecić te produkty dla bardziej wrażliwych dzieci ;-).

Dla naszego synka także wybrałam pielęgnację z Musteli. Oczywiście postawiłam na nawilżone chusteczki z dodatkiem awokado, szampon w piance dla niemowląt – pomocny w pielęgnacji ciemieniuchy. Do kąpieli nasze dzieci będą używać tych samych produktów ;-). Dokupiłam jeszcze produkty z serii certyfikowanej linii organicznej, która oparta jest na oliwie z oliwek. Postawiłam na żel do mycia oraz na krem nawilżający. Jeśli chodzi o te produkty to więcej opowiem, jak już młody się urodzi i poużywamy ich trochę.

Moja opinia

Uważam, że marka zasługuje na uwagę. Wspaniale stosuje mi się te produkty i cieszę się, że mogłam wrócić do Musteli po kilku latach i przypomnieć sobie, jak świetną jest marką ;-). Na rynku jest dużo firm, które twierdzą, że mają produkty z dobrymi składami, ale w rzeczywistości wypadają bardzo słabo. Tym bardziej warto docenić te, które naprawdę stawiają na ekologiczne i zdrowe produkty zarówno dla środowiska, jak i dla nas.

Dodaj komentarz