Wielka Fabryka Elfów – Gdańsk. Czy warto się wybrać?

Do Wielkiej Fabryki Elfów chciałam jechać już kilka lat temu, ale początkowo stwierdziłam, że Laura jest za mała, w jakimś sezonie nie zdołałam kupić biletów w dogodnym terminie, a przez ostatnie dwa lata, Fabryka w ogóle się nie otworzyła.

Podstawowe informacje

Wielka Fabryka Elfów znajduje się w Amber Expo. Bilety w tygodniu kosztują 65 zł (dziecko i opiekun) lub w weekend 75 zł, za drugą osobę płacimy na miejscu połowę ceny. Wejścia są w grupach do 15 osób. Oprócz lokalizacji w Gdańsku, Wielka Fabryka Elfów znajduje się w Warszawie oraz Katowicach. Ze względu na ogromne zainteresowanie tą sezonową atrakcją w Gdańsku, firma otworzyła kolejny punkt – Pracownię Wielkiej Fabryki Elfów w Jagotowie, którą odwiedzić mogą tylko grupy zorganizowane.

Parking jest dostępny koło Amber Expo oraz od strony Stadionu. Za 4 h postoju zapłaciłam 15 zł.

Wielka Fabryka Elfów – co to jest?

To cudowne miejsce, w którym dzieci mogą poczuć się prawie jak na Biegunie Północnym ;-). Wielka Fabryka Elfów ma pomóc dzieciom w utwierdzeniu, że święty Mikołaj istnieje ;-). Dodatkowo dzieci w ciągu dwóch godzin zwiedzania mają okazję uczestniczyć w przygotowaniach do świąt oraz pomóc Elfowi w stworzeniu eliksiru dla Mikołaja. Na stronie www jest kilka słów na temat fabuły, która w każdym z miast się różni. W Warszawie dzieci wraz z Elfem muszą znaleźć przepis oraz wszystkie składniki na pierniczki. W Katowicach dzieci szukają zaginionej kartki z Ósmą Legendą, natomiast w Gdańsku, najmłodsi poszukują składników do ww. Eliksiru świątecznego nastroju.

Wielka Fabryka Elfów

Zwiedzanie Wielkiej Fabryki Elfów

Bilet wstępu kupuje się na konkretną godzinę. Każda grupa chodzi ze swoim Elfem przewodnikiem. W Fabryce Elfów jest 12 punktów, do których Elf nas prowadzi. W każdym punkcie dana grupa ma 10 minut. Dlatego mimo dużej ilości odwiedzających, grupy na siebie nie nachodzą, a każde dziecko może ze wszystkiego na spokojnie skorzystać czy wziąć udział w ogólnej zabawie. Oprócz tego na samym środku Fabryki jest sklepik z możliwością odpoczynku. Fajna opcja dla rodziców, którzy mają starsze dzieci – dziecko zwiedza rodzic może sobie usiąść, a tak i tak cały czas widzi daną grupę, ponieważ atrakcje są rozstawione wokół sklepiku. Ja poszłam wypić kawę w momencie kiedy Laura była na dmuchańcu ;-).

Zwiedzanie z Elfem trwało 2 godziny i 20 minut. Dodatkowo Laura chciała zrobić bombkę, a więc spędziłyśmy tam jeszcze 20 minut.

Co znajdziemy w środku?

Zwiedzanie zaczęłyśmy od przedstawienia, w którym dowiadujemy się, że ktoś zrobił zły eliksir i Mikołaj przestał czuć ducha świąt. Dzieci w Fabryce muszą pomóc odnaleźć ukryte składniki. Składniki te potrzebne są do tego aby Mikołaj na nowo poczuł radość.

Początkowo weszliśmy do domku o nazwie Fabrykant. W tym miejscu dzieci miały rzucać woreczkami do celów, a także Elf zrobił z nimi rozgrzewkę do dalszego zwiedzania.

Następnie przeszliśmy na pierwszego dmuchańca, w którym dzieci bawiły się w rzucanie “śnieżkami”.

Wtedy weszliśmy do Domu Podróżnika. Domek był przepięknie udekorowany w iście podróżniczym stylu i to tu dzieci musiały rozwiązać zagadkę, dzięki, której znalazły pierwszy składnik do eliksiru.

Później czas był na kolejny dmuchaniec tym razem zjeżdżalnie.

W Fabryce Elfów oczywiście nie może zabraknąć reniferów! Dzieci miały okazję pojeździć na tych majestatycznych zwierzętach. W zagrodzie czekały małe i większe renifery w zależności od wzrostu dziecka ;-). Na koniec zabawy musiały znaleźć w gąszczu choinek kolejny składnik do eliksiru.

Czas na odpoczynek i Elf zabrał dzieci do miejsca, w którym mogli zbudować różne konstrukcje, aby następnie pokazać maluchom centrum dowodzenia.

W centrum dowodzenia czekała na dzieci gra. Dziewczynki kontra chłopcy ;-). Po zabawie dzieci szukały trzeciego składnika, a dorośli zagrali w tę samą grę ;-). Oczywiście Panie górą ;-).

Poszliśmy nawet do Poczty Świętego Mikołaja, gdzie dzieci na specjalnej papeterii mogły napisać list ;-).

Kolejnym etapem był dmuchany tor Ninja Warrior :D. Dzieci miały niezłą radochę w pokonywaniu toru przeszkód. Na tym etapie znalazły ostatni składnik. Mając wszystkie składniki Elf zabrał dzieci do Laboratorium.

Tutaj dzieci musiały rozwiązać ostatnią zagadkę. Kod do zabezpieczenia, aby go odkryć dzieci wspólnie musiały ułożyć puzzle. Następnie wszystkie składniki trafiły do maszyny, a tam po zmieszaniu powstał eliksir. Na koniec zostaliśmy nim “spryskani”;-).

Mając gotowy eliksir, dzieci mogły pójść na spotkanie z Św. Mikołajem!. W przepięknie urządzonym Domu Mikołaja, koło choinki i kominka w fotelu czekał na dzieci Mikołaj. Chwilę z nimi porozmawiał, każde dziecko otrzymało dyplom za pomoc oraz książeczkę z eksperymentami.

Laura postanowiła zrobić jeszcze bombkę. Super, że nie potrzeba do tego większej ilości dzieci. Elf, który stał na tym stanowisku pomógł jej wykonać bombkę, rozmawiał z nami i było naprawdę bardzo fajnie ;-). Laura do plastikowej kuli mogła wkładać wszystko, co miała do dyspozycji bez nagonki, że za dużo, że tylko kilka rzeczy może. Elf nawet zaproponował przyklejenie ozdób do ścianek i pomagał ;-). Koszt wykonania bombki to 20 zł, jest jeszcze możliwość ozdobienia świecy i tutaj ogromne brawa, ponieważ świeca jest z wosku pszczelego, a więc jest najbardziej zdrową formą świecy – koszt 18 zł.

Sklepik – w sklepie oprócz zabawek i pamiątek, można było kupić napoje oraz słodkości. Ja skusiłam się na kawę z syropem piernikowym – całkiem smaczna, a później z Laurą kupiłyśmy sobie czekoladę z piankami. Nasze mega mocne rozczarowanie. Kubek czekolady z piankami kosztował 12 zł, a w zamian otrzymałyśmy wodę zabarwioną jakimś proszkiem. Gdzie jak gdzie, ale w Fabryce Elfów naprawdę oczekiwałam porządnej gorącej czekolady, a więc to było moje największe rozczarowanie w tym miejscu. Brakowało mi także miejsca, aby coś zjeść już nawet nie w samej Fabryce, ale np. tam, gdzie czekałyśmy na wejście.

Na terenie Fabryki dostępne są galony z wodą, a więc nie trzeba specjalnie brać jej ze sobą, czy tak jak ja kupić w sklepiku za 6 zł 0,5l :D.

Nasza opinia

Cudowne miejsce! Szkoda, że wcześniej nam się nie udało tutaj być, ale wiem, że to już będzie nasza tradycja – kolejny rok to inny temat przewodni, dlatego ani dzieciom, ani dorosłym się to nie znudzi ;-).

Naprawdę brawa za organizację, grupy nie wchodziły sobie na głowę, każde dziecko ze wszystkiego na spokojnie mogło skorzystać.

Szczególna uwaga i pochwała należy się Elfom. One naprawdę uwielbiają swoją pracę. Czekając na wejście, nagle dwa Elfy zaczęły się wygłupiać tak po prostu bo akurat przechodziły i zobaczyły nowe grupy ;-). Czekając przed domem Mikołaja, nasz Elf zaczął bawić się z dziećmi w Elf patrzy ;-). Takie normalne, luźne zaangażowanie, które na pewno nie wychodzi z warunków pracy. Po prostu Elfy bawią się razem z dziećmi ;-).

Tak, jak pisałam największym rozczarowaniem okazała się gorąca czekolada i brak jakiegokolwiek baru. Tzn. na terenie Amber Expo jest restauracja, ale z drugiej strony budynku.

Mieliśmy jechać wszyscy razem, ale niestety Maćkowi coś wypadło i nie mogliśmy spędzić tego popołudnia tak , jak planowałam. Franka bałam się wziąć bo nie wiedziałam, jak to będzie z tym zwiedzaniem czy będę miała czas na przebranie i nakarmienie go. Więc w efekcie końcowym wyszedł wspólny wypad z Laurą – co było cudowne! Jednak mogę rodzicom z maluszkami powiedzieć, że na luzie z niemowlakiem można tam pojechać. Tak, jak pisałam na każdej atrakcji jest 10 minut, a nawet jeśli w tym czasie nie zdążycie ogarnąć maleństwa to i tak ze środkowego miejsca – widzicie swoją drugą pociechę ;-).

Dodaj komentarz