Kevin sam w domu, czyli Home Alone in Concert ;-)

Najważniejszy film w grudniu to? Kevin sam w domu! Uwielbiam wiele filmów świątecznych, ale jednak ten film, a w zasadzie jego dwie pierwsze części to już niejako moja osobista tradycja ;-). Nie wyobrażam sobie aby go nie zobaczyć, chociaż raz w okresie zimowym. Niestety nie zawsze termin filmu, pokrywa się z moimi planami, a więc kupiłam sobie te filmy na DVD :D.

Regularnie odwiedzam stronę Ergo Areny oraz kilka innych aby być na bieżąco z ciekawymi wydarzeniami kulturowymi. Więc jak zobaczyłam, że w Gdańsku będzie ten cudowny film w wersji koncertowej to wiedziałam, że na niego pójdziemy ;-).

Byliśmy już na podobnym koncercie Władcy Pierścieni i był cudowny. Do teraz mam ciarki, jak przypomnę sobie niektóre momenty. Organizatorzy podjęli próbę sprzedaży biletów na drugą część wydarzenia. Niestety, ze względu na małe zainteresowanie, bez powodzenia. W Niemczech nawet Harry Potter był w wersji koncertowej ;-).

Organizacja

Bilety były w cenach od 89 zł do 499 zł. My wybraliśmy moje ulubione miejsca, czyli te w sektorze 104, rząd X, miejsce 17, 16 (stąd też jest większość zdjęć, abyście mieli obraz, czy Wam też by tam pasowało) ;-). Bilety kosztowały 209 zł, ale ja kupiłam je ze zniżką 20%.

Parking przy Ergo Arenie kosztował 30 zł, można zapłacić w parkometrze (warto szukać tych na końcu parkingów – przy tych, gdzie jest dużo aut – są duże kolejki) lub można zapłacić przez aplikację ePark, która według mnie nie działa przy większym zainteresowaniu ludzi w tym samym czasie.

Koncert zaczął się o 19.10, a skończył 21.20 w międzyczasie była 15 minutowa przerwa.

Informacje

Kevin sam w domu to klasyk, który łączy pokolenia. Film powstał w 1992 roku, czyli jest rok starszy ode mnie :P. Pamiętam, że już w dzieciństwie go uwielbiałam i zawsze oglądałam ;-).

Za reżyserię muzycznej wersji odpowiada Johny Williams. Na scenie mogliśmy zobaczyć Royal Symphony Orchestra w towarzystwie chóru – to wszystko składa się na ponad 120 utalentowanych osób.

Moja opinia

Kocham ten film! I tak, każdego roku płaczę ze śmiechu :D.

Zobaczyć Kevina w takiej wersji to super przeżycie. Naprawdę uważam, że warto sprawić sobie taką przyjemność lub poprosić o bilety na jakieś wydarzenie z okazji urodzin lub świąt ;-). W niektórych momentach jak oglądałam film to zapominałam o obecności orkiestry – tak wszystko ze sobą idealnie grało: film- orkiestra.

Mimo wszystko bardziej podobał nam się koncert Władcy Pierścieni, ale to dlatego, że ten film ma lepszą i o wiele więcej momentów z związanych z muzyką filmową. W Kevinie brakowało mi dodatkowych ludzi i solistów, którzy graliby i śpiewali soundtrack z filmu. Orkiestra grała tylko te momenty, gdzie była sama melodia, a tam gdzie słychać było jakiś utwór to po prostu leciało tak, jak w filmie – a szkoda.

Chór śpiewał podczas próby chóru w filmie. Później po przepięknych życzeniach dyrygenta, artyści zaśpiewali kolędę ;-).

Zachowanie ludzi na takich wydarzeniach jest czasem szokujące. Na początku dyrygent poprosił aby nikt nie kręcił występu, ale oczywiście ludzie robili swoje – chociaż muszę przyznać, że nie było to tak widoczne :D. Przeważnie jak chodzimy na tego typu wydarzenia to ludzie je oglądają przez smartfony bo non stop nagrywają – zamiast po prostu przeżywać. Nie rozumiem ludzi, którzy kupują bilet i to właściwe nie taki tani, a później orkiestra nadal gra (ale zbliża się koniec) i ludzie wychodzą… no serio…. jakby teraz ten 10 minutowy korek przy wyjeździe był taki straszny. Po pierwsze to brak szacunku dla artystów, a po drugie po prostu jest to żenujące.

Dodaj komentarz